Czekamy, czekamy (2) 2017

Jak chcesz rozśmieszyć bloga, napisz mu o swoich oczekiwaniach: na początku roku wyraziłem zachwyt najbliższym repertuarem filmowym, tymczasem okazało się, że większość pozycji z mojego zestawienia najbardziej oczekiwanych premier okazało się co najmniej rozczarowaniem. Szczególnie słabo wypadło polskie kino. „Sztuka kochania”? Przebój frekwencyjny, ale film co najwyżej średni. „Powidoki”? Przykro to pisać, po prostu ramota. „Pokot”? Pokaz stereotypów i zmarnowany potencjał. A kino zagraniczne? Nie lepiej. „La La Land” – numer jeden w zestawieniu – cukier jeszcze do dziś mi się nie unormował. Próbuję się więc powściągnąć przed ogłoszeniem, że w nowym kwartale nasze kina dostąpią małego renesansu, ale… wiele wskazuje, że tak właśnie będzie #I_want_to_believe

10. „Uczeń” reż. Kirill Serebrennikov
Zwycięzca Grand Prix ostatniego Sputnika – nie obejrzałem na festiwalu, wypada nadrobić. Jestem tym bardziej ciekawy tego filmu, że różnica ocen moich – zaufanych – znajomych na Filmwebie wynosi aż siedem gwiazdek (od oceny 1/10 do 8/10).

Opis organizatorów Sputnika: Świat nie funkcjonuje tak, jak powinien. Światem zawładnęły moce zła. Jest przepełniony kłamstwem, fałszem i obłudą. Zbezczeszczono wszelkie cnoty, a wiarę utracono. Główny bohater, nastoletni Wieniamin, uważa, że wie wszystko o moralności. Wie, co jest dobre, a co złe; wie, jak powinno się przestrzegać zasad i przed kim należy je chronić. Zachowanie Wieniamina wystawia jego otoczenie na poważną próbę. Jasnooki młodzieniec, dotychczas onieśmielony nawet w kontaktach z rówieśniczkami, w mgnieniu oka zmienia się we współczesnego Tartuffe’a, zdolnego zmusić tłum do nazywania czarnego białym. Jedyną osobą która usiłuje uratować głównego bohatera, jest nauczycielka biologii, Jelena Lwowna. W rezultacie to ona sama, jak każdy przyzwoity człowiek rzucający wyzwanie fanatyzmowi, będzie potrzebować pomocy.

[zwiastun]
premiera 19 maja

9. „Jak ukraść psa” reż. Kim Seong-ho
#coming_outy_i_wyznania Jestem starym psiarzem, po prostu uwielbiam psy. W dodatku cenię kino z Azji Południowo-Wschodniej, także to wydające się – z lokalnej perspektywy – zupełnie zwariowane. Jeżeli dodać do tego fakt, że film dystrybuuje Stowarzyszenie Nowe Horyzonty, to wniosek będzie prosty: nie można przegapić.

Opis dystrybutora: Dom przepadł, rodzinna pizzeria upadła, a tata zniknął – życie 10-letniej Ji-so wcale nie jest usłane różami. Na dodatek musi mieszkać z mamą i młodszym bratem, Ji-sukiem, w niewielkiej furgonetce, ale sza! To tajemnica. Wie tylko Chae-rang, przyjaciółka Ji-so ze szkoły. Urodziny Ji-so już za miesiąc – w planach jest huczna impreza dla całej klasy u niej w domu. Nie ma innego wyjścia – musi kupić dom i to jak najszybciej. Podobno wystarczy 500 dolarów. Tylko skąd je wziąć? Najprościej byłoby chyba oddać psa bogatemu właścicielowi i dostać za to nagrodę. Trzeba go najpierw uprowadzić, ale nie ma problemu – tak się składa, że dziewczyny mają już upatrzone właściwe zwierzę. Wally należy do starszej i bardzo bogatej kobiety, właścicielki restauracji, w której pracuje mama Ji-so. No to do dzieła!

[zwiastun]
premiera 2 czerwca

8. „Historia pewnego życia” reż. Stéphane Brizé
Nowy film twórcy „Miary człowieka”, moim zdaniem jednego z najlepszych tytułów ubiegłego roku. Trochę się obawiam, że „Historia…” ugrzęźnie w gorsecie filmu kostiumowego, ale może nie ma co wyprzedzać wrażeń.

Opis dystrybutora: Francja, rok 1819. Siedemnastoletnia Jeanne opuszcza klasztor, gdzie wychowywała się wraz z innymi młodymi arystokratkami, i powraca do rodzinnej posiadłości. Na miejscu okazuje się, że rodzice już zaplanowali córce ślub z wicehrabią Julianem de Lamare.
Podczas pierwszego spotkania Jeanne jest oczarowana przystojnym wybrankiem o nienagannych manierach. Jednak już noc poślubna przynosi okrutne rozczarowanie. Julian brutalnie gwałci młodziutką żonę, po czym zasypia. W kolejnych latach małżeństwa nieszczęście Jeanne tylko się pogłębia…

[zwiastun]
premiera 19 maja

7. „Nazywam się Cukinia” reż. Claude Barras
Ta francuska animacja zbiera wciąż nowe, i nowe pochwały, propsy, nagrody. „Cukinię” doceniła publiczność WFF-u i festiwalu w San Sebastian, odpowiednie gremia przyznały Cezary i Europejską Nagrodę Filmową, a po drodze była też nominacja do Oscara. Chyba duża rzecz.

Opis dystrybutora: Po niespodziewanej śmierci swojej mamy dziewięcioletni chłopiec zwany Cukinią zaprzyjaźnia się z sympatycznym policjantem Rajmundem i trafia do domu dziecka, w którym mieszkają inne dzieci w jego wieku. Początkowo Cukinia ma problemy z przystosowaniem się do nowego miejsca, nie zawsze dogaduje się ze wszystkimi. Stopniowo jednak znajduje sobie przyjaciół i kiedy zajdzie taka potrzeba, będzie mógł liczyć na ich wsparcie.

[zwiastun]
premiera 2 czerwca

6. „W sieci” reż. Kim Ki-duk
Nowy film samouka z Korei Południowej, może być arcydzieło, może być arcy-klapa. Inna opcja jest naprawdę mało prawdopodobna.

Opis dystrybutora: Nam Chul-Woo jest ubogim rybakiem wiodącym proste, ale szczęśliwe życie u boku żony i córki na północnym brzegu rzeki, która dzieli obie Koree. Codziennie łowi ryby w pobliżu newralgicznego punktu i straż graniczna zna go już na tyle dobrze, by ufać, że nie przekroczy niewidzialnej granicy na wodzie.
Pewnego dnia jednak sieć poławiacza wplątuje się w silnik łodzi i Nam nie może nic zrobić, by powstrzymać dryfowanie łajby na południe. Po dotarciu do brzegu, zostaje natychmiast zatrzymany przez południowokoreańskich żołnierzy. Ambitny oficer przesłuchujący uznaje rybaka za szpiega. Dla nieszczęśnika zaczyna się gehenna, która zdaje się nie mieć końca…

[zwiastun]
premiera 21 kwietnia

5. „Aquarius” reż. Kleber Mendonça Filho
Nowy film autora cenionych „Sąsiedzkich dźwięków” (2012) znalazł się wysoko na mojej poprzedniej liście najbardziej oczekiwanych tytułów kwartału, jednak jego premiera została przełożona. Mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem, tym bardziej, że „Aquarius” może okazać się ostatnim mocnym akordem przed snem letnim, kiedy to w kinach zwyczajowo zapanuje raczej mało atrakcyjny repertuar.

Opis dystrybutora: Clara, 65-letnia wdowa i emerytowana krytyczka muzyczna, przyszła na świat w tradycyjnej rodzinie w nadmorskim mieście Recife w północno-wschodniej Brazylii. Kobieta jest ostatnią rezydentką Aquariusa, oryginalnego dwupiętrowego budynku zbudowanego w latach 40. z przeznaczeniem dla kasy wyższej. Wszystkie sąsiedzkie mieszkania zostały nabyte przez spółkę, które ma inne plany co do działki. Clara nie zamierza się jednak wyprowadzać, w związku z czym wikła się w zimną wojnę z deweloperem. Napięcie spowodowane konfliktem burzy spokój bohaterki, ale także wytrąca ją z codziennej rutyny i wprawia w zadumę nad przeszłością i przyszłością.

[zwiastun]
premiera 30 czerwca

4. „Obcy: Przymierze” reż. Ridley Scott
Rozpoczynając nową serię filmów s-f, Ridley Scott zapowiadał, że nie będzie ona rozwinięciem sagi o, delikatnie rzecz ujmując, przygodach porucznik Ellen Ripley. „Prometeusz” (2012) jednak wyraźnie nawiązywał do „Obcych”, co zresztą wyszło mu na korzyść. Tym razem wolno sądzić, choćby po tytule, że Scott jeszcze głębiej sięgnie do rezerwuaru obrazów ze statku Nostromo. I świetnie, bo pierwszy „Obcy” (1979) to jeden z najlepszych filmów w historii kina.

Z opisu dystrybutora: Statek osadniczy „Przymierze” dociera na nieznaną planetę, która wydaje się być prawdziwym rajem. Członkowie ekspedycji szybko się jednak przekonują, że trafili do mrocznego, pełnego tajemnic i niebezpieczeństw świata, którego jedynym mieszkańcem jest android David (Michael Fassbender), ocalały z katastrofy „Prometeusza”.

[zwiastun]
premiera: 19 maja

3. „Martwe wody” reż. Bruno Dumont
Nowy Dumont. Dziękuję za uwagę.

Z opisu dystrybutora: Poznajcie rodzinę Van Peteghemów, prawdziwych arystokratów, w których żyłach płynie błękitna krew. Jej członkowie są prawie bez wyjątku zdeprawowani, w większości zdegenerowani, nieustannie zblazowani, a niektórzy nawet garbią się i jąkają. A przy tym są obrzydliwie bogaci. Latem uwielbiają zaszywać się w swojej okazałej nadmorskiej rezydencji, spędzając czas na wspominaniu chwalebnej przeszłości, zachwycaniu się niewinnością rybaków, próżnowaniu i zaspokajaniu swoich dekadenckich zachcianek.
Jednak nawet Van Peteghemowie, którzy widzieli już prawie wszystko, nie są gotowi na to, co zdarzy się w okolicach ich letniej posiadłości. Z miejscowych plaż zaczynają znikać ludzie. W tajemniczych okolicznościach, w biały dzień, a do tego bez śladu. Rozwikłania zagadki podejmują się dwaj ekscentryczni inspektorzy policji, słynący z niekonwencjonalnych metod pracy i nieopisanej głupoty.

[zwiastun]
premiera 12 maja

2. „Sierenevada” reż. Cristi Puiu
Film twórcy „Śmierci Pana Lazarescu” (2005), arcydzieła, które na dobrą sprawę dało początek nurtowi zwanemu rumuńską nowy falą. Rzeczywiście wspaniałe było (jest) to zjawisko – wydało szereg niezapomnianych obrazów potransformacyjnej rzeczywistości, ale ostatnio jakby zaczęło blednąć. Mam na myśli „Egzamin” (2016) Cristiana Mungiu. W czasie seansu odniosłem wrażenie – mimo kilku absolutnie wirtuozerskich scen – że twórcy nurtu doszli już do pewnej ściany, że formuła, którą zaproponowali, zaczyna się wyczerpywać. Być może jednak nic takiego się nie dzieje, a „Egzamin” był tylko chwilowym spadkiem formy jednego z głównych reprezentantów nowej fali znad Morza Czarnego.

Opis dystrybutora: W pierwszą rocznicę śmierci ojca powracający z paryskiego stypendium do Bukaresztu neurochirurg udaje się na uroczystość rodzinną. Wśród czekających na przybycie kapłana gości wybucha awantura na każdy możliwy temat – od niepozornych drobiazgów po spiskową teorię dotyczącą zamachu na WTC w 2001 roku. Wkrótce rodzinne spotkanie przeradza się w regularną wojnę domową.

[zwiastun]
premiera 2 czerwca

1.  „Klient” reż. Asghar Farhadi
„Sierenevada” znalazłaby się na pozycji pierwszej, gdyby nie nowe dzieło Asghara Farhadiego, twórcy wielkiego „Rozstania”, mojego ulubionego filmu roku 2011, i bardzo dobrej „Przeszłości” (2013). W gruncie rzeczy kino Farhadiego jest nieco podobne do nowego kina Rumunów: ten sam konflikt fabularny, nierozwiązywalny niby węzeł gordyjski, zniuansowane psychologia postaci, uważny rysunek tła obyczajowego. Tylko że o ile Puiu, Mungiu czy Netzer są chirurgicznie precyzyjni, a przez to w pewien sposób zimni, o tyle u Farhadiego pobrzmiewa pewna subtelna melancholia, coś ze wspaniałego ducha kina Abbasa Kiarostamiego.

Z opisu dystrybutora: Młode małżeństwo musi nieoczekiwanie opuścić swoje mieszkanie. Wprowadzają się do użyczonego przez znajomego lokalu w centrum Teheranu, nie zdając sobie sprawy, kto był jego poprzednim najemcą. Gdy w nowym mieszkaniu nieznany sprawca napada na kobietę, jej mąż rozpoczyna prywatne śledztwo. Mężczyzna usiłuje za wszelką cenę, bez pomocy policji, dotrzeć do agresora, by poznać motywy jego działania. Seria nieoczekiwanych wydarzeń w dramatyczny sposób zmieni życie małżonków.

[zwiastun]
premiera 21 kwietnia

Bartosz Marzec

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s