Książę Myszkin w drodze na spotkanie z Wielkim Inkwizytorem [„Soyer”]

Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: Hiszpanka to rewelacyjny film. A przy tym zupełnie niezrozumiany, jeden z najbardziej niedocenionych polskich tytułów ostatnich lat, może nawet licząc od 1989 roku. Jest to bowiem kino-spektakl, widowisko epickie, imponujące kostiumami, scenografią, muzyką. Ale może przede wszystkim – odważnie i swobodnie przetwarzające wydarzenia z polskiej historii; kino, które z wdziękiem odbrązawia […]

Czytaj dalej "Książę Myszkin w drodze na spotkanie z Wielkim Inkwizytorem [„Soyer”]"

2017: Podsumowanie

Plan totalny: obejrzałem 358 filmów (35 z nich to filmy krótkometrażowe). Plan ogólny: ze wszystkich filmów, które trafiły w tym roku do kin, obejrzałem 74, a i tak przegapiłem sporo ciekawych pozycji. Szczególnie żałuję dwóch animacji: Louise nad morzem i Dziewczyny bez rąk, Soyera Łukasza Barczyka, antropologizującego Zudu, nagrodzonego na Docs Against Gravity Ostatniego w […]

Czytaj dalej "2017: Podsumowanie"

Zakochana Warszawa [„Rozwodów nie będzie” (1963)]

Podczas jednej z letnich plenerowych dyskusji przyszło mi być mediatorem między kolegą, zachwyconym kinem moralnego niepokoju, a koleżanką – zwolenniczką absurdalnego poczucia humoru rodem z filmów Barei. „A pamiętacie filmy Stawińskiego z lat 60.?” – zapytałem z nadzieją na przygaszenie gorącego sporu. Interwencja okazała się skuteczna do tego stopnia, że postanowiłem napisać o jednym z obrazów, […]

Czytaj dalej "Zakochana Warszawa [„Rozwodów nie będzie” (1963)]"

O „Jeziorze Bodeńskim” (1985)

A więc o „Jeziorze Bodeńskim” (1985) Janusza Zaorskiego. Nerwowy, jakby rwany montaż, nietypowe kąty i ustawienia kamery oraz poszatkowana narracja przypominają o wcześniejszym o cztery lata „Opętaniu” Andrzeja Żuławskiego oraz innych dokonaniach tego reżysera, którego kino, jak pewnie już się zorientowaliście, bardzo lubię. Podobne odczucia mam co do „Jezioro Bodeńskiego”, chociaż, no właśnie, w czasie […]

Czytaj dalej "O „Jeziorze Bodeńskim” (1985)"

Laterna magica [„Więcej niż Bergman” (2013)]

Podczas rozmów o filmie niekiedy można usłyszeć zadziwiające wyznanie. Zdarza się, że gdy interlokutor-kinoman wspomina swój pierwszy ważny kontakt z dziesiątą muzą, opowiada iż zetknął się z Hitchcockiem czy Kubrickiem jeszcze jako dziecko. Niedostatecznie ukształtowany aparat poznawczy uniemożliwiał wtedy zrozumienie języka filmu, jednak mimo tego niedostatku młody odbiorca już przeczuwał, że obcuje z czymś niesamowitym. […]

Czytaj dalej "Laterna magica [„Więcej niż Bergman” (2013)]"